Niemiecka policja nie raz już miała kłopoty z polskimi przestępcami. Zazwyczaj specjalizowali się oni w kradzieży niemieckich samochodów, które były przemycane do Polski i tam sprzedawane na części. Jednakże w zeszłym tygodniu berlińscy stróże prawa po raz pierwszy mieli do czynienia z czymś innym. Na gorącym uczynku złapano polską szajkę złodziei samochodów, której głównym narzędziem był komputer. To zupełna nowość na złodziejskim rynku, ale nasi rodacy zaczęli oferować usługi, polegające na wpięciu się do centralnego systemu w samochodzie i na zmienianiu zawartych tam danych lub ustawień fabrycznych. Najczęściej chodzi o cofanie licznika z przebiegiem kilometrów, przez co samochód można troszkę odmłodzić. Właściciele droższych modeli samochodów dobrze wiedzą, że sami nie mogą w nich nic naprawiać, bowiem tracą wtedy automatycznie gwarancję. To samo dotyczy także przeróbek, które mają podrasować wóz. Polacy oferowali na przykład usługę, która pozwalała zwiększyć prędkość maksymalną do ponad trzystu kilometrów na godzinę i to bez utraty gwarancji. W przypadku awarii auta, hakerzy znów przywracali fabryczne ustawienia. Usługa taka kosztowała od tysiąca euro wzwyż i nasi przestępcy nie narzekali na brak zainteresowania ze strony właścicieli drogich aut.

www.fragout.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here